Las i dzikie łąki — to właśnie tam pszczoły odnajdują warunki najbardziej zbliżone do naturalnych. Z dala od intensywnej ingerencji człowieka, wśród starych drzew i kwitnących roślin, toczy się ich uporządkowane życie. Cisza przerywana jedynie szumem liści i brzęczeniem owadów tworzy przestrzeń, w której natura funkcjonuje według własnych, niezmiennych od wieków zasad.
Rola dziko żyjących zapylaczy, a w szczególności pszczół, jest nie do przecenienia. To od nich w ogromnym stopniu zależy produkcja żywności. Bez ich pracy wiele gatunków roślin nie byłoby w stanie się rozmnażać, a różnorodność na naszych stołach uległaby znacznemu ograniczeniu. Współcześnie jednak, w dobie rosnącej presji człowieka na środowisko naturalne, populacje pszczół dramatycznie maleją. Często przywoływane słowa przypisywane Albertowi Einsteinowi — „jeśli znikną pszczoły, ludzkości pozostaną cztery lata życia” — choć symboliczne, trafnie oddają powagę sytuacji.
Z potrzeby działania i osobistej pasji narodził się projekt „Powrót dziko żyjących pszczół do lasu”. Jego celem jest nie tylko zwrócenie uwagi na kryzys zapylaczy, lecz także próba przywrócenia im naturalnych siedlisk — barci.
Barcie, czyli wydrążone w pniach drzew schronienia dla pszczół, były niegdyś powszechnym elementem leśnego krajobrazu. Polska może poszczycić się bogatą tradycją bartnictwa, sięgającą średniowiecza. Bartnicy tworzyli własne bractwa, działali w oparciu o określone prawa i obowiązki, a ich zawód objęty był ochroną państwa. Największy rozkwit tej dziedziny przypadał na okres od XIV do XVII wieku, kiedy w lasach funkcjonowały tysiące barci, a miód i wosk należały do najcenniejszych produktów leśnych.
Nie wszędzie jednak tradycja ta była równie silna. W rejonie dzisiejszego Bielska-Białej brak jednoznacznych dowodów na rozwinięte bartnictwo w średniowieczu. Region ten rozwijał się głównie jako ośrodek rzemieślniczy i handlowy. Nie oznacza to oczywiście, że pszczoły nie występowały w lokalnych lasach — raczej działalność bartnicza nie była tu tak rozpowszechniona lub nie pozostawiła wyraźnych śladów w źródłach historycznych.
Właśnie dlatego projekt przywracania dziko żyjących pszczół nabiera w tym regionie szczególnego znaczenia. To nie tylko próba odbudowy populacji zapylaczy, ale także działanie o charakterze pionierskim — wprowadzające praktykę, która nigdy nie zdążyła się tu w pełni rozwinąć. Można powiedzieć, że jest to próba oddania naturze przestrzeni, która przez wieki pozostawała poza zasięgiem tej tradycji.
Choć bartnictwo niemal zanikło w XIX wieku, dziś powraca jako ważny element ochrony przyrody i dziedzictwa kulturowego. Współczesne inicjatywy pokazują, że dawne metody mogą stanowić odpowiedź na współczesne wyzwania środowiskowe.
Moje zainteresowanie tym tematem rozpoczęło się w 2020 roku. Przez setki godzin rozmów z doświadczonymi pszczelarzami miałem okazję poznać złożoność świata pszczół oraz problemy, z jakimi się mierzą. Choroby, pestycydy, zmiany klimatu i utrata naturalnych siedlisk tworzą obraz kryzysu, który nie może zostać zignorowany.
Projekt „Powrót dziko żyjących pszczół do lasu” jest więc nie tylko próbą realnego działania, ale również zaproszeniem do refleksji: czy jesteśmy gotowi oddać naturze choć część tego, co jej odebraliśmy?
Na łamach serwisu Region, w cyklicznych artykułach, postanowiłem szerzej zwrócić uwagę na ten złożony i wymagający projekt dlatego, gdyż niestety, mimo licznych prób, inicjatywa nie uzyskała wsparcia ze strony lokalnych władz samorządowych ani środowisk biznesowych, które zapraszałem do współpracy.
Paradoksalnie dzieje się to w czasie, gdy na poziomie krajowym i międzynarodowym rośnie świadomość znaczenia ochrony zapylaczy. W Polsce podejmowane są działania legislacyjne i systemowe, a w 2020 roku bartnictwo zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Również na poziomie Unii Europejskiej, w ramach Zielonego Ładu, coraz większy nacisk kładzie się na ochronę bioróżnorodności i odbudowę ekosystemów.
Być może przyszłość pszczół — a wraz z nią także nasza — zaczyna się właśnie tam, gdzie wszystko miało swój początek: w lesie.

