
Po długich oczekiwaniach rusza jednak Region.?
— Tak, panie redaktorze. Zajęło nam to trochę czasu, ale wróciliśmy.
Jakie są założenia i cele portalu?
— Główny cel to oczywiście przekaz informacyjny. Blisko ludzkich spraw, niekoniecznie z dala od polityki — głównie tej samorządowej, bo póki co taki jest obszar naszego działania.
No właśnie. Na jakim terenie głównie skupiać się będzie praca dziennikarzy?
— Na razie miasto Bielsko-Biała i powiat bielski. Zaczynamy bez większej pompy. Teraz trzeba się skupić na organizacji i tematach, które w większości pojawiają się w trakcie pracy. Zgłaszają się mieszkańcy, informacje napływają też z wielu innych źródeł.
To nie jest tak, że od początku wszystko jest gotowe. Portal działa podobnie jak każda inna firma — a jak wszyscy wiemy, najlepsze biznesy często rodzą się w garażu.
Powrót po przerwie zawsze budzi emocje. Czy czujecie presję ze strony odbiorców?
— Oczywiście, że tak. Wiemy, że część czytelników czekała na nasz powrót i ma wobec nas konkretne oczekiwania. Ale traktujemy to bardziej jako motywację niż presję. Chcemy odbudować zaufanie i pokazać, że warto było wrócić.
Co wyróżni Region na tle innych portali lokalnych?
— Przede wszystkim autentyczność i bliskość mieszkańców. Nie chcemy być tylko „przekaźnikiem informacji”. Zależy nam na tym, żeby angażować ludzi, oddawać im głos i reagować na realne problemy.
Czy planujecie rozwój w najbliższym czasie?
— Tak, ale spokojnie i konsekwentnie. Na początku skupiamy się na jakości treści i regularności publikacji. Z czasem chcielibyśmy rozszerzyć zasięg oraz wprowadzić nowe formaty — być może materiały wideo czy relacje na żywo.
A co z dawną społecznością portalu? Czy wraca razem z Wami?
— Mamy taką nadzieję. Już teraz widzimy pierwsze sygnały — wiadomości, komentarze, nawet propozycje tematów. To pokazuje, że ten projekt był ludziom potrzebny.
— dlaczego warto śledzić Region?
— Bo będziemy tam, gdzie dzieje się coś ważnego dla mieszkańców. Bez zbędnego nadęcia, za to z rzetelnością i zaangażowaniem. Chcemy być blisko ludzi — i to się nie zmieni.
Czy to oznacza, że Region wraca na stałe?
— Taki jest plan. Wracamy mądrzejsi o wcześniejsze doświadczenia. Wiemy, jakie błędy popełniliśmy i chcemy ich uniknąć. Jeśli tylko czytelnicy będą z nami, to Region ma szansę znów stać się ważnym miejscem na lokalnej mapie
Co tak naprawdę skłoniło Pana do powrotu na scieżkę dziennikarstwa?
Panie redaktorze, ja tak naprawdę nigdy z tej ściezki nie zszedłem. Cały czas miałem kontakt z kolezankami i kolegami z branży. Jednak kiedy jako obywatel najbardziej potrzebowałem ich pomocy, spotkałem się ze „Scianą” niezrozumienia i obojetności. Proszę mi wierzyć, znam się osobiście z pierwszoligowymi dziennikarzami i jak prosiłem ich o interwencje w wielu sprawach, to kontakt się urywał. Wielu mieszkańców Bielska-Białej również prosili mnie o pomoc w nagłasnianiu spraw obywatelskich, które wcale nie tyczyły się mojej osoby i również spotkałem się z odmową. Miasto Bielsko-Biała jest bardzo specyfycznie i bardzo trudno jest się przebić z dotarciem do opini publicznej. Dlatego naszym celem jest być blisko ludzi i ich codziennych problemów.
Czego życzy Pan sobie i całemu zespołowi?
Panie Redaktorze.
Jak sam Pan wie, jest nas więcej, a fakt że niektórzy współpracują z nami pod pseudonimem, lub całkiem anonimowo świadczy tylko o tym jak trudna i odpowiedzialna to praca. Wielu ludzi obawia się szykanowania ze strony władzy. Teraz nie będę tytaj rozwijał tego tematu, bo to długa historia, ale sam Pan wie jaki taka praca może mieć wpływ na życie prywatne.
Czego moge życzyć, hmm.
Odwagi i jeszcze raz odwagi, bo „kregosłup” ma się jeden, najważniejsze to nie dać się złamac.
Bo dzieniikarstwo, to nie jest zwykła praca, to przede wszystkim słuzba, która jest jak powołanie.
Rozmawiał Mirosław Gruszka
